Scenka z życia: „Przecież wszyscy się stresują” – kiedy niepokój przestaje być normą
Codzienne funkcjonowanie pod przykrywką „ogarniania życia”
Alarm w telefonie dzwoni po raz trzeci. Masz 19 lat, studiujesz w Siedlcach, na biurku leży otwarty indeks, a w brzuchu znów to samo: ścisk, nudności, potrzeba siedzenia w łazience „jeszcze chwilę”. W planie tylko zwykłe zajęcia i jedno krótkie zaliczenie. Z zewnątrz – nic wielkiego. W środku – kolejny „dzień do przeżycia”.
Dla otoczenia jesteś osobą, która „dużo robi”: praktyki, zajęcia, może praca dorywcza, trochę życia towarzyskiego. Ciągle w ruchu, wiecznie z telefonem w ręku, zawsze coś ogarniasz. Mało kto widzi, że tuż przed wyjściem z domu masz przyspieszony oddech, spocone dłonie i odruch odwołania wszystkiego w ostatniej chwili, bo „źle się czuję”. Zamiast odpoczywać wieczorem, bezwiednie scrollujesz media społecznościowe, byle nie zostać sam na sam z myślami. A gdy w końcu próbujesz zasnąć, ciało jest zmęczone, ale głowa dopiero się rozkręca.
Na zewnątrz – aktywność, zadaniowość, śmieszne historie z uczelni. W środku – nieustanne napięcie, wewnętrzne poczucie
